Gry terenowe dla dzieci

Jedną z najwspanialszych gier, jakie zapamiętałam z pierwszej kolonii (miałam wtedy 7 lat) były podchody. Grupy chłopców szukały grup dziewczynek – i pamiętam do dziś smak zwycięstwa! Udało się nam wygrać! Podchody trwały dobrych kilka godzin i zakończyły się wspaniałym ogniskiem – już na terenie ośrodka.

Gry i zabawy na otwartej przestrzeni mają dla dziecka wielką wartość – nie dość, że zwykle czegoś uczą (czego, napiszę za chwilę), niosą mnóstwo wartości zdrowotnych: ruch, świeże powietrze, mniej lub bardziej intensywny wysiłek. Warto planować takie zabawy, nawet jeśli mielibyśmy je zorganizować tylko dla jednego dziecka. Choć, przyznaję – lepiej bawić się przynajmniej w trójkę! Można więc zorganizować znajomych, mających dzieci w zbliżonym wieku, i wybrać się do lasu czy nawet – do pobliskiego, większego parku. Osiedlowy skwerek nie spełnia standardów!

W terenie można się bawić już z przedszkolakami (na pewno tymi powyżej 4. Roku życia). Trzeba tylko mieć oko (zwłaszcza w lesie), by żadne z dzieci nie oddaliło się zbytnio od dorosłego. Ale jeśli z dziećmi są rodzice, nic takiego nie powinno się zdarzyć.

Leśne duszki. Tę grę sprzedała mi koleżanka. Jej pięcioletnia córka wybrała się z grupą przedszkolną do lasu – i tam rozegrali prawie dwugodzinną zabawę, połączoną z nauką rozpoznawania drzew. Oczywiście, w grupie przedszkolnej gra jest może ciekawsza (więcej dzieci), ale i mała grupa ma swoje zalety – dziecko częściej może być leśnym duszkiem. Las – najlepiej mieszany, liściasty – tak, by dzieci mogły poznać co najmniej cztery, pięć gatunków drzew. Przynajmniej jeden dorosły musi być „ekspertem” – czyli dobrze znać gatunki, występujące na tym terenie, żeby nie zrobić dzieciom „wody z mózgu”. Szef wyprawy powinien się przygotować – zebrać po jednym pięknym liściu każdego drzewa. Na początek ustalamy – np. w formie wyliczanki, którą dzieci lubią, kolejność „duszkowania”. Jeśli dzieci są starsze, można zrezygnować z wyliczanki, a grę rozpocząć od pierwszego pytania – o nazwę drzewa, pod którym akurat stoimy. Pierwszym duszkiem będzie dziecko, które pierwsze udzieli prawidłowej odpowiedzi. Ale właściwa gra dopiero się rozpoczyna. Prowadzący zabawę pokazuje liść, wymienia jego nazwę. Jeśli jest dobrze przygotowany – może również pokazać zdjęcie drzewa. Zwycięzca (wyliczanki, albo konkursu) otrzymuje liść (w tym drugim przypadku oczywiście innego drzewa!) i musi znaleźć drzewo, do którego pasuje liść. Nie jest to proste – nie dla wszystkich dzieci jest oczywiste, że należy patrzeć pod nogi, bo pod drzewami zawsze – nawet wiosną czy latem – znajdują się jakieś liście. Nie wszystkie umieją podzielić uwagę i kojarzyć kształty. Rodzice jednak powinni powstrzymać się od podpowiadania! Kiedy dziecko znajdzie właściwe drzewo, staje pod nim jako „duszek”. Inne dzieci podchodzą, i na głos mówią nazwę drzewa. Następne dziecko otrzymuje kolejny (różny) liść – zabawa rozpoczyna się od początku.

Kolory tęczy na łące. Tę grę najlepiej rozegrać wiosną albo latem, na w miarę dużej przestrzeni – łąka na skraju lasu będzie akurat. Gra wymaga więcej przygotowań. Dla każdego dziecka trzeba przygotować kartonową planszę, a także jedną – na której namalujemy wcześniej tęczę (nie wszystkie dzieci pamiętają, jakie kolory ma tęcza). Powinniśmy mieć również wolno wysychający klej – ale jeśli takiego akurat nie mamy, każdy z rodziców powinien dostać tubkę, i być asystentem swojej pociechy. Dzieci w tej grze są artystami - a ich zadanie to wykleić na swojej palecie wszystkie kolory tęczy, gromadząc barwy z łąki – trawy, kwiatki, listki, piórka – wszystko, co wpadnie im w ręce. Kwadrans powinien wystarczyć, ale zabawa może trwać i pół godziny. Gdy już wszystkie palety są gotowe, możemy zrobić zdjęcia małym artystom i ich dziełom, nazwać jeszcze raz wszystkie kolory, poprosić dzieci by „pomalowały” słowami świat na nowo – np., wyobraziły sobie pomarańczowe niebo i niebieskie drzewa. Porozmawiać z dziećmi, czy świat który widzą się im podoba. Dla kontrastu – jeśli mamy taką możliwość – można podjechać w pobliże jakiejś elektrowni czy innej fabryki i pokazać, jak człowiek może (choć nie powinien) pozbawiać świat kolorów. Żadne dziecko nie powie, że szary krajobraz jest ładniejszy, niż kolorowy.


Anna Kozłowska

Darmowe strony www dla każdego